Miejsce magiczne...Bajka...tak się nazywa EKOBAJKA
Bardzo bym chciała znów tam pojechać! Się rozmarzyłam...
Jak pisałam we wcześniejszym poście weekend upłynął mi na wspaniałej zabawie. Moc imprezki była wielka bo to i okres magiczny, przesilenia... Bawiłam się urodzinowo-panieńsko...Ach! Mówię wam! Było bosko! I utwierdzam się w takich momentach, iż otaczam się cudownymi ludźmi! Mam fart! Po imprezce zostało kilka gadżetów, he,he...Nie takich typowych dla wieczoru panieńskiego....chyba?
Tu posłużyły do ekspozycji nowego pudełeczka(tematyka ta sama co poprzednio, czyli motyle, tylko tło zmienione na czerwono)...
Były jeszcze usta czerwone i rzęsy dopięte...ale tego wam dziś nie pokażę!He,he!
Nie wiem skąd zamiłowanie u mnie do tej czerwoności? I na pewno nie łączcie tego z Euro...bo ja nie przepadam za piłką i Eurofali nie dałam się ponieść...
Spojrzałam na podgląd, ha,ha! Ależ ta romantyczna sceneria gór ma się do czerwonego boa! Ha,ha! Więc dla złagodzenia...
Te przepiękne aniołki w tle to prezent! Moja Majeczka kochana, wyhaftowała specjalnie dla mnie te cudowności! Dziękuję Ci Słońce moje!
Chyba na dziś wystarczy?! Trzeba do pracy się zbierać! Miłego Wam życzę! aga