Noo! U mnie raczej więcej myślenia!
Nie lubię piłki nożnej, w ogóle mało sportowa jestem( hi hi)Za to w domu na non top mam sport! Bo nie tylko Pan M ale nawet Hanka są wiernymi kibicami...Jednakże utkwił mi kiedyś pewien mecz, którego wcale nie widziałam(mam -9 a bez soczewek i okular byłam w owym czasie)...Leżałam sobie grzecznie w łóżeczku, gdy dobiegł mnie głos Bońka, który komentował mecz właśnie...Bo proszę Państwa, on zaczął myśleć, a jak zaczyna myśleć, to przestaje grać...
Zupełnie wyrwane z kontekstu! Ale jak mnie rozbawiło! Minęło parę ładnych lat od tego meczu a ja ciągle słyszę ten głos!
Tak właśnie mam! Za dużo myślę!!! Jak myślę, nie działam! A jako że, w styczniu trochę podziałałam, więc mam ciut czasu na myślenie...
Nowy Rok zaczęłam(a w zasadzie już w Starym)od diety, intensywnego treningu i myślenia!
Korzystne to nawet, bo czuję się cudownie sprawna(mimo zwyrodnienia stawu biodrowego, które czasami ma humory), udało mi się ok. 4 kilogramów zostawić na fitnessie, no i moje myślenie jest bardzo pozytywne(mam dobre wyniki, więc nie muszę zwiększać dawki hormonów), jedynie...buuu musiałam ograniczyć baaaardzo ciachunio, babeczki, ciuciu..
No ale coś za coś!
Ale jak pomyślę..
O Pani Walewskiej...mniam (przepis pochodzi ze strony Moje Wypieki
Łatwe, szybkie i jaaakie pyszne!
Zrobiłam tę pychotkę na niedzielny deser. Miałam małą uroczystość rodzinną! A może całkiem wielkie wydarzenie?! Mój Malutki Syneczek skończył właśnie 18 lat! Tadam! Zatem jestem Matką Dorosłego Syna...Iiii...Jestem bardzo zadowolona!
Nie mam problemów związanych z moim wiekiem! Lubię dziś i teraz. Nigdy nie mówię, że chciałabym być młodsza! Dobrze mi teraz i tu, i w tym właśnie wieku! Bo każdy jest moim ulubionym! Ważne ile myślę a ile działam!
Mogę, mogę, nawet stać mnie na komfort myślenia! Gdyż, uwaga!!! Właśnie zorganizowałam wyjazd do Paryża!
Razem a kilkoma koleżankami(dokładnie 26!)Jedziemy zaraz po Patryku na kilka dni! Całkowicie Babska sprawa! Muszę teraz ogarnąć wszystko! A raczej wszystkie hi hi! Dziewczynki są z kilku miast, więc trzymam rękę na pulsie!Zaczęłam też przygotowania do Św. Patryka...
Wzór(znaleziony w necie) oryginalny troszkę się różni, ja na potrzeby własne troszkę go podrasowałam na irlandzką nutę!
Zakochałam się w Pintereście! Buszuję, ocham, acham w zachwycie, jacy ludzie są piękni, zdolni!!!
Dlatego mnie też mało na blogach!
Pracuję(ciągle nie mogę się pozbierać po zwolnieniu lekarskim). I choć od grudnia minęło trochę czasu, ciągle jestem gdzieś w tyle z robotą!
Dzieci mam, jakie mam! Poszukuje ciągle nowych pomysłów jak rozładować ich agresję wobec siebie...4 chłopców jest w pierwszej klasie( nie umie samodzielnie pisać, czytać, nie zna liter... odrabianie z nimi lekcji to wyzwanie, hi hi!
No więc myślę!
I tak wczoraj wieczorem wymyśliłam, że taniec to dla mnie autoterapia idealna! Wtedy nie myślę! Jestem jak piłkarz hi hi, jak zaczynam myśleć podczas tańca to przestaję tańczyć, mylę się, plączę! Uwielbiam te współczesne formy tańca i fitnessu! Wracam, padam na twarz ze zmęczenia, uaktywniam się rano przed pracą...
Zrobiłam kilka popierduszek sutaszowych! Nie pokażę, bo poszło a i by nie zanudzić bo forma podobna do poprzednich! Chwilowo mam brak weny na sutasz, choć kilka rzeczy muszę zaraz zacząć! Teraz chwyciłam szydełko! Znalazłam trochę starej wełny, pomyślałam(hi hi),że mogłabym czapkę jakąś z niej poczynić...zobaczymy! Na razie co zrobię to pruję...A na Pinterest takie cudowności... Czekam też na przesyłkę z ostatnią kanwą w RR czajniczkowo-filiżankowo...Niebawem napiszę parę przemyśleń o tej zabawie! W ogóle nawet nie wspomniałam o tym RR, o ja gapa!
No i to było by na tyle!
Muszę jeszcze trochę pomyśleć!
Nie wiem zupełnie czy ktoś zrozumie moje myślenie???Boszszsz, co ja tu napisałam? Zupełnie bezmyślnie!
Zatem!
Buziaki Wam przesyłam i żegnam się całkiem zielono...
Zdjęcie pochodzi z Pinterest
aga
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 22 stycznia 2013
czwartek, 23 sierpnia 2012
RR i rogale...
Pilni obserwatorzy pamiętają zapewne, że wzięłam udział w swoim pierwszym RR, organizowanym przez Mysię. I choć Mysia musiała na chwilę zniknąć z życia blogowego, to zabawę wciąż nadzoruje i jest w z nami w kontakcie. Ponieważ w zabawie wzięły udział przecudowne Kobietki, które sprawnie haftowały kociaczki, zabawa ma się ku końcowi. Bardzo się cieszę,że wzięłam w niej udział. I choć na mojej kanwie brakuje jednego kotka, to wiem, że już niedługo trafi do mnie! Ja już zabawę zakończyłam! Wczoraj wysłałam ostatniego kociaka...do Tami.
Dzięki tej zabawie wiele się nauczyłam, wcześniej nie miałam z kim porównać swoich krzyżyków. Największy problem miałam z kanwą Mysi. Pierwszy raz wyszywałam na tak drobnej kanwie i to jedną niteczką. Bardzo chciałam by tył mojej pracy był estetyczny. By wszystkie krzyżyki były wyszywane tak samo jak u właścicielki. Dzięki tym kociakom, wydaje mi się, że rozpracowałam wasze techniki. Ponieważ wyszywam na paluchu, to w niektórym przypadku, haftowałam kilkakrotnie. Mysiu przepraszam u Ciebie się poddałam i teraz już wiem gdzie tkwi mój błąd(tył robótki). Wyszywałam od góry do dołu.Dlatego tył jest inny. Zadziwiające nigdy mi to nie przeszkadzało. Teraz już pilnuję tego! Moje wszystkie kotki(no jakość zdjęć nie powala, wiem, sorki):
I to prawie wszystko w tym temacie! Reszta jak moje kotki wrócą do domu!
Dziewczynom jeszcze raz dzięki wielkie!
Ponieważ mam spadek formy a pracuję (chwilowo) zmianowo, także w nocy, ciężko mi się zorganizować. Łapię się za tysiąc rzeczy a nic nie mogę dokończyć. Ponieważ czeka mnie znów wizyta u endokrynologa, trochę zaprząta to moją blond głowę. Boję się wyników, bo już przecież po objawach wiem jakie są. A to się wiąże ze zmianą dawki leków, co u mnie skutkuje każdorazowo tyciem! Niestety! Mantruję sobie słowa mojej Mamuni...Jakby Pan Bóg chciał bym była szczupła, to bym pewnie była! Widocznie okrągła podobam mu się bardziej!....Tylko co zrobić jak szafa pęka w szafach a ja w nic się nie mieszczę!?
Ja wiem dziewczynki, powiecie mam się nie przejmować i tak robię(hi hi?!) Ale z każdym kilogramem(uzbierałam 10 w pół roku) co raz trudniej mi tańczyć(podskakiwać raczej)moje irishy. No i te pocenie się! Fuuu!
Ale tam! Nie ja jedna!
Zmiana tematu!
A tak na marginesie, nie?
Rogaliki drożdżowe!(Uwierzcie mi zjadłam dwa, wielkości kciuka!)
Podam wam przepis bo jest banalnie prosty i zawsze wychodzi!
Na dwie blaszki:
ok. 0.5 kg mąki
pół kostki drożdży
3/4 szklanki mleka(podgrzewam w mikrofali)
2 łyżki cukru(nie lubię słodkich rogali, jeśli lubicie słodziutkie dodajcie śmiało jeszcze jedną łychę)
pół kostki roztopionej margaryny
2 jaka
1 łyżka oliwy lub oleju(ważne by dodać, dzięki temu super się wyrabia)
zapach lub cukier (kiedyś waniliowy teraz wanilopodobny)
powidła lub(jeśli ktoś nie posiada domowych niech kupi sobie marmoladę taką w netto w plastikowym pudełku, to ważne by nie wypłynęła podczas pieczenia)
Tyle!
Robimy rozczyn z mleka, mąki i cukru (musi być konsystencja śmietany, ja nie daję całego mleka do rozczynu, bo resztę mieszam z margaryną i jajami)
Jak urośnie, a rośnie szybko bo mleko podgrzane, dodajemy resztę składników i mieszamy. Róbcie to łapką, bo frajda jest a wyrabianie zajmuje 5 minut. Nie trzeba tego klepać pół godziny! Odstawiamy przykryte! Jak zacznie zaglądać spod szmatki, to go na stolnice, tudzież blat! Rozwałkować, pokroić, posmarować, zwinąć! W tej kolejności hi hi! Potem takie cudne smarujecie roztrzepanym jajem(a no to będzie 3 jajo w przepisie) i do pieca do zrumienienia! U mnie 180 stopni!Tak wyglądają po smarowaniu:
Wychodzą dwie blaszki! Oryginalny przepis(który dostałam lata temu) jest na kilo mąki, ale z czasem zweryfikowałam go! Ponieważ rogale są pyszne(dla mnie) jeden dzień! Nie lubię ich już później.Choć synkowi mojemu to nie przeszkadza! Może wciągać je 3 dni!
Rogaliczki upiekłam przy okazji wizyty mojej koleżanki Izy, która to postanowiła zacząć przygodę z sutaszem:
Bardzo pojętna uczennica! Uściski Izuniu! A! Iza nie zjadła ani jednego rogala! Postawiłam jej przed nosem i w łapki dałam robótkę ale jestem boska, nie?
No to pędzę dalej!
Ściskam wszystkich mocno!
aga
P.S Jak czytam ten post...to stwierdzam, że Kobieta Chaos to moje drugie imię! Buziaki!
wtorek, 17 lipca 2012
O tym jak mi dobrze...
Wróciłam!
Mam olbrzymie zaległości w świecie blogowym! I nie do końca pewnie je nadrobię tyle się u Was dzieje! Zachwycam się klimatem Waszych zdjęć, odwiedzanych przez Was cudownych miejsc, wspaniałych prac, większych i mniejszych...Smakuję pyszności, wzdycham, podziwiam, chłonę cała! Dobrze mi, chwilo trwaj!
Wróciłam szczęśliwie z Czaplineckiej Riwiery, hehe! I wiecie? Miałam nawet niezłą pogodę! Cudowny czas spaceru, kąpieli, plażowania i zwiedzania okolicznych atrakcji...
Moje książki na wakacje...
Nie zdążyłam przeczytać Lilki, ale to nic, mam czas!
Uszyłam za to kolczyki z piaskiem pustyni:
Skończyłam moje Babeczki, hihi!
Zaczęłam następny hafcik:
Odwiedziłam kilka cudownych miejsc...Tu Pałac w Siemczynie:
Uwielbiam takie klimaty! Mogę chodzić, dotykać, wyobrażać sobie...
Dla mnie te zdjęcia są cudowne same w sobie! Nie umiem obrabiać, poprawiać, udoskonalać fotek...ale myślę, że nawet bez retuszu, bronią się same! Obejrzałam cały Pałac z zapartym tchem od piwnic po strych! Miałam to szczęście, że podczas mojej wizyty Pałac był otwarty dla zwiedzających, ba! Powiem nawet, mieliśmy przewodnika!W tym czasie na terenie Pałacowych ogrodów trwały Dni Henrykowskie(Henryk to ostatni z właścicieli Pałacu). Z inscenizacją historyczną. Z festynem, świniobiciem, cukrową wata...Ale co tam wata!? Jak ma się takie wspomnienia...
Tu w dole po prawej...
Ta większa w kapeluszu to ja, oczywiście! Mniejsza to Hania!
Odwiedziliśmy Zamek Drahimski, Zapiecek Żelisławski, mój ulubiony Rynek Czaplinecki ze swoimi rowerami i wypoczywaliśmy, kąpaliśmy się, jedliśmy przysmaki(np.chlebek żelisławski pieczony w piecu na chrzanowym liściu), pyszne złocienieckie wędzonki, piliśmy pyszne winka( choć z Biedronki, hehe!)Biegaliśmy za żabami, liczyliśmy boćki, leżeliśmy na trawie, leżeliśmy na piasku i na pomoście...
Zostawię trochę zdjęć na następny post!
Ufff!
Jakby co najmniej ten mój wypad do Czaplinka trwał miesiąc!? A to wszystko wydarzyło się zaledwie w tydzień!
Kochani!
Dziękuję, że jesteście! Uściski mocne! Życzę Wam również takich cudnych wrażeń!
aga
Mam olbrzymie zaległości w świecie blogowym! I nie do końca pewnie je nadrobię tyle się u Was dzieje! Zachwycam się klimatem Waszych zdjęć, odwiedzanych przez Was cudownych miejsc, wspaniałych prac, większych i mniejszych...Smakuję pyszności, wzdycham, podziwiam, chłonę cała! Dobrze mi, chwilo trwaj!
Wróciłam szczęśliwie z Czaplineckiej Riwiery, hehe! I wiecie? Miałam nawet niezłą pogodę! Cudowny czas spaceru, kąpieli, plażowania i zwiedzania okolicznych atrakcji...
Moje książki na wakacje...
Nie zdążyłam przeczytać Lilki, ale to nic, mam czas!
Uszyłam za to kolczyki z piaskiem pustyni:
Skończyłam moje Babeczki, hihi!
Zaczęłam następny hafcik:
Odwiedziłam kilka cudownych miejsc...Tu Pałac w Siemczynie:
Uwielbiam takie klimaty! Mogę chodzić, dotykać, wyobrażać sobie...
Dla mnie te zdjęcia są cudowne same w sobie! Nie umiem obrabiać, poprawiać, udoskonalać fotek...ale myślę, że nawet bez retuszu, bronią się same! Obejrzałam cały Pałac z zapartym tchem od piwnic po strych! Miałam to szczęście, że podczas mojej wizyty Pałac był otwarty dla zwiedzających, ba! Powiem nawet, mieliśmy przewodnika!W tym czasie na terenie Pałacowych ogrodów trwały Dni Henrykowskie(Henryk to ostatni z właścicieli Pałacu). Z inscenizacją historyczną. Z festynem, świniobiciem, cukrową wata...Ale co tam wata!? Jak ma się takie wspomnienia...
Tu w dole po prawej...
Ta większa w kapeluszu to ja, oczywiście! Mniejsza to Hania!
Odwiedziliśmy Zamek Drahimski, Zapiecek Żelisławski, mój ulubiony Rynek Czaplinecki ze swoimi rowerami i wypoczywaliśmy, kąpaliśmy się, jedliśmy przysmaki(np.chlebek żelisławski pieczony w piecu na chrzanowym liściu), pyszne złocienieckie wędzonki, piliśmy pyszne winka( choć z Biedronki, hehe!)Biegaliśmy za żabami, liczyliśmy boćki, leżeliśmy na trawie, leżeliśmy na piasku i na pomoście...
Zostawię trochę zdjęć na następny post!
Ufff!
Jakby co najmniej ten mój wypad do Czaplinka trwał miesiąc!? A to wszystko wydarzyło się zaledwie w tydzień!
Kochani!
Dziękuję, że jesteście! Uściski mocne! Życzę Wam również takich cudnych wrażeń!
aga
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Już za chwilę!
Już za chwilę, moja radość będzie przeogromna! Za chwilę będę miała urlop! Cały rok na to czekam! Ponieważ pracuję z dziećmi możecie mieć mylne wrażenie, że jestem nauczycielem...otóż nie! Pracuję jako wychowawca, na pełnym etacie i mam 26 dni urlopu w roku. Rozbawiła mnie sytuacja z tamtego roku, kiedy w czerwcu postanowiłam z rodziną wyjechać w czerwcu na tydzień w góry...Koleżanka nauczycielka skomentowała to...Tobie to dobrze możesz brać urlop kiedy chcesz a nie tak jak ja tylko wakacje albo ferie..Noooo! Mi to dobrze! Tylko ja nie mam karty nauczyciela,pełen wymiar godzin, podwyżki nie mam od ponad 3 lat a od września...eeee tam! Dupa! Zostańmy przy tym, że jednak mam lepiej! Fotka z tego co jednak mogę mieć...choćby w czerwcu...


Miejsce magiczne...Bajka...tak się nazywa EKOBAJKA
Bardzo bym chciała znów tam pojechać! Się rozmarzyłam...
Jak pisałam we wcześniejszym poście weekend upłynął mi na wspaniałej zabawie. Moc imprezki była wielka bo to i okres magiczny, przesilenia... Bawiłam się urodzinowo-panieńsko...Ach! Mówię wam! Było bosko! I utwierdzam się w takich momentach, iż otaczam się cudownymi ludźmi! Mam fart! Po imprezce zostało kilka gadżetów, he,he...Nie takich typowych dla wieczoru panieńskiego....chyba?
Tu posłużyły do ekspozycji nowego pudełeczka(tematyka ta sama co poprzednio, czyli motyle, tylko tło zmienione na czerwono)...

Były jeszcze usta czerwone i rzęsy dopięte...ale tego wam dziś nie pokażę!He,he!


Nie wiem skąd zamiłowanie u mnie do tej czerwoności? I na pewno nie łączcie tego z Euro...bo ja nie przepadam za piłką i Eurofali nie dałam się ponieść...
Spojrzałam na podgląd, ha,ha! Ależ ta romantyczna sceneria gór ma się do czerwonego boa! Ha,ha! Więc dla złagodzenia...


Te przepiękne aniołki w tle to prezent! Moja Majeczka kochana, wyhaftowała specjalnie dla mnie te cudowności! Dziękuję Ci Słońce moje!
Chyba na dziś wystarczy?! Trzeba do pracy się zbierać! Miłego Wam życzę! aga
Miejsce magiczne...Bajka...tak się nazywa EKOBAJKA
Bardzo bym chciała znów tam pojechać! Się rozmarzyłam...
Jak pisałam we wcześniejszym poście weekend upłynął mi na wspaniałej zabawie. Moc imprezki była wielka bo to i okres magiczny, przesilenia... Bawiłam się urodzinowo-panieńsko...Ach! Mówię wam! Było bosko! I utwierdzam się w takich momentach, iż otaczam się cudownymi ludźmi! Mam fart! Po imprezce zostało kilka gadżetów, he,he...Nie takich typowych dla wieczoru panieńskiego....chyba?
Tu posłużyły do ekspozycji nowego pudełeczka(tematyka ta sama co poprzednio, czyli motyle, tylko tło zmienione na czerwono)...
Były jeszcze usta czerwone i rzęsy dopięte...ale tego wam dziś nie pokażę!He,he!
Nie wiem skąd zamiłowanie u mnie do tej czerwoności? I na pewno nie łączcie tego z Euro...bo ja nie przepadam za piłką i Eurofali nie dałam się ponieść...
Spojrzałam na podgląd, ha,ha! Ależ ta romantyczna sceneria gór ma się do czerwonego boa! Ha,ha! Więc dla złagodzenia...
Te przepiękne aniołki w tle to prezent! Moja Majeczka kochana, wyhaftowała specjalnie dla mnie te cudowności! Dziękuję Ci Słońce moje!
Chyba na dziś wystarczy?! Trzeba do pracy się zbierać! Miłego Wam życzę! aga
poniedziałek, 21 maja 2012
Majowo...
Cudownie zrobiło się, kwieciście! Weekend, co tu dużo mówić, minął w cudownej atmosferze radości i błogości!
Pogoda jak na zamówienie dopisała, Hania wyzdrowiała i z pełnym zapałem zabrała się za naukę jazdy na rowerze...Wcześniej nie wystarczyło jej cierpliwości by nauczyć się jeździć na 4 kółkach...Tak! Tak! Od piątku jesteśmy obie przeszczęśliwe! Spełniłyśmy swoje marzenie o własnym, cudownym rowerze! Moje spełnione marzenie wygląda tak:
Wiem, że to nie jest holender, ale wyglądam na nim również stylowo! Po za tym cena czyni cuda, jak mówią w reklamie!
Zdjęcie zrobiła moja Joasia pracująca w http://madbike.pl/
Bardzo polecam zakupy w tym sklepie. Sklep prowadzi też sprzedaż internetową. Wspaniali ludzie, odpowiedzą na każde pytanie. Mają bardzo szeroki asortyment także gadżetów rowerowych. Zachęcam do odwiedzenia ich strony.
Hanusię z jej cudem zaprezentuję przy okazji. Ale wspomnę tylko, że wsiadła na swój rowerek(24 cale, więc wcale mało)...i pojechała! Jest bardzo zdeterminowana w szkoleniu techniki skrętów...Jeżeli zdarzy się upadek, krzyczy od razu,, nic mi nie jest" i jedzie dalej... Jestem bardzo dumna z mojej Hanusi!
By zachęcić do zapisów na cukierasy...podpowiem, że będą też przydasiowe rzeczy, mulinki, koronki, kordonki, serweteczki... No to już kolejne odkrycie niespodzianki. Dziś wysłałam swoją kanwę do Tami w ramach zabawy RR organizowanej przez Mysię. Mam nadzieję, że wyrobię się w terminie i do końca tygodnia Tami dostanie przesyłkę!?
Wracając jeszcze do weekendu...Większość czasu spędziłam na...he,he, na rowerze też, na działce! Bardzo pozarastało mi wszystko, więc rękawy trzeba było zakasać...Chyba nic tak dobrze nie rośnie jak chwasty!? I trawa, wtedy, gdy akurat kosiarka jest zepsuta! Ale między pracą, przyjemnością i przemyśleniami refleksyjnymi, było też coś dobrego:
Choć grill nasz jest stary i w rozsypce, to jeszcze daje radę zrobić na nim mniamuśnego kurczaczka z warzywkami! Było pycha!
No muszę kończyć! Niestety! Optymistycznie bardzo przekazuję wam dobre fluidy na cały tydzień! Dziękuję, że jesteście! Cieplutko pozdrawiam wszystkie nowe Osoby! Buziaki! aga
sobota, 28 kwietnia 2012
Jestem zakochana!
Jestem zakochana! Wróciłam i nie mogę się odnaleźć! Zakochałam się w Amsterdamie i rowerach! Mam ambitny plan, by jeszcze w tym sezonie zasiąść na własnym metalowym rumaku! Niestety rumak mój jest kosztownym cacuszkiem! A Pan M. postawił warunek! Pół wkładu własnego! Myślę więc jak zdobyć kasę! No w pracy nie dorobię!?
O Amsterdamie i pozostałych atrakcjach jeszcze wspomnę przy okazji, dziś chciałam bardzo podziękować wszystkim zaglądającym! Kochani! Jestem tylko ciężko mi w natłoku zajęć o wszystkim napisać! Postaram się jednakże pomalutku nadrabiać braki! Dziękuję Aguś za twój wpis, bo to on doprowadził mnie do porządku!
By pozostać dziś w tematyce rowerowej....
Jeszcze nie oprawiony ale calutki, ukończony...maleńki....
Wszystkim życzę słoneczka na ten cudny weekend! Ja pędzę siać, sadzić, kopać,...a może odwrotnie?! Buziaki! aga
O Amsterdamie i pozostałych atrakcjach jeszcze wspomnę przy okazji, dziś chciałam bardzo podziękować wszystkim zaglądającym! Kochani! Jestem tylko ciężko mi w natłoku zajęć o wszystkim napisać! Postaram się jednakże pomalutku nadrabiać braki! Dziękuję Aguś za twój wpis, bo to on doprowadził mnie do porządku!
By pozostać dziś w tematyce rowerowej....
No i ukończony hafcik rowerowy...
Jeszcze nie oprawiony ale calutki, ukończony...maleńki....
Wszystkim życzę słoneczka na ten cudny weekend! Ja pędzę siać, sadzić, kopać,...a może odwrotnie?! Buziaki! aga
piątek, 23 marca 2012
Wiosna, prosiaczki i takie tam....
Myślę! Tu, mąż mój prywatny słysząc to, zawsze mówi z przekąsem ...No nie możliwe!.. Myślę(czasami i mi się zdarza), że życie jest piękne! Właśnie oglądam romantyczny film pt. LIST DO JULII. Uwielbiam romantyczne historie, szczególnie ze szczęśliwym zakończeniem! Ale nie to jest najważniejsze w moim myśleniu, albowiem, tu a kuku!, mam okna umyte, posprzątane i jest mi tak dobrze, że mam czas na myślenie! Hurra! Wiosna! Hurra! Nareszcie!No bo jak inaczej powiedzieć!?
Wiosna na Jasnych Błoniach...
To są zdjęcia z niedzielnego popołudnia, kiedy słoneczko już za chmurki się schowało....
Nie ja jedna robiłam zdjęcia!
Ponieważ Agniesia z DecoKreacji przedłużyła termin nadsyłania prac na konkurs :

Postanowiłam wysłać jeszcze jedną propozycję:
Zapewne hafcik pamiętacie... Moja duma! Prosiaczki! Jak skończyłam hafcik długo zastanawiałam się nad oprawą...I wczoraj wymyśliłam, że jeszcze jedna torba kupiona u Agi została w moich szpargałach...Wyprałam, obszyłam i oto moja bardzo wiosenna torba! Wiem, że poszłam na łatwiznę! Wyhaftowałam, podszyłam...Uwierzcie torba sama w sobie jest fantastyczna i nie chciałam za bardzo ją upiększać! Jest bardzo duża! Jest też kieszonka w środku i zapięcie na zamek, więc jest szansa, że nie będę musiała wyrzucać całej zawartości, żeby znaleźć cokolwiek!
Haftuję wciąż rowerek dla mojej Joasi! Daję radę, chociaż mam chwile zwątpienia, ponieważ wzór jest bardzo malutki. A sam opis jest słaby. Bazuję generalnie, na ilości potrzebnych nitek. Co też nie do końca ma odbicie w zdjęciu oryginalnego obrazka. Jest spora rozbieżność między krzyżykiem z jednej nitki a krzyżykiem z 4 nitek...no ale takie jest tłumaczenie i zalecenia dystrybutora tego haftu Polsce...więc się dostosowuję! Już nie wiele mi zostało!
Dla porównania oba moje hafciki...
No i to na dziś tyle! Jutro korzystając z wolnego dnia lecę na działkę! Oj czeka mnie dużo pracy! Wszystkim życzę miłego weekendu, zdrówka i radości! aga
Wiosna na Jasnych Błoniach...
To są zdjęcia z niedzielnego popołudnia, kiedy słoneczko już za chmurki się schowało....
Nie ja jedna robiłam zdjęcia!
Ponieważ Agniesia z DecoKreacji przedłużyła termin nadsyłania prac na konkurs :

Postanowiłam wysłać jeszcze jedną propozycję:
Zapewne hafcik pamiętacie... Moja duma! Prosiaczki! Jak skończyłam hafcik długo zastanawiałam się nad oprawą...I wczoraj wymyśliłam, że jeszcze jedna torba kupiona u Agi została w moich szpargałach...Wyprałam, obszyłam i oto moja bardzo wiosenna torba! Wiem, że poszłam na łatwiznę! Wyhaftowałam, podszyłam...Uwierzcie torba sama w sobie jest fantastyczna i nie chciałam za bardzo ją upiększać! Jest bardzo duża! Jest też kieszonka w środku i zapięcie na zamek, więc jest szansa, że nie będę musiała wyrzucać całej zawartości, żeby znaleźć cokolwiek!
Haftuję wciąż rowerek dla mojej Joasi! Daję radę, chociaż mam chwile zwątpienia, ponieważ wzór jest bardzo malutki. A sam opis jest słaby. Bazuję generalnie, na ilości potrzebnych nitek. Co też nie do końca ma odbicie w zdjęciu oryginalnego obrazka. Jest spora rozbieżność między krzyżykiem z jednej nitki a krzyżykiem z 4 nitek...no ale takie jest tłumaczenie i zalecenia dystrybutora tego haftu Polsce...więc się dostosowuję! Już nie wiele mi zostało!
Dla porównania oba moje hafciki...
No i to na dziś tyle! Jutro korzystając z wolnego dnia lecę na działkę! Oj czeka mnie dużo pracy! Wszystkim życzę miłego weekendu, zdrówka i radości! aga
piątek, 16 marca 2012
Dobrze mi...
Wystarczy trochę ciepłych słów, słońca i jest naprawdę dobrze na sercu! Bardzo dziękuję za każdy Wasz komentarz i słowa otuchy! Jestem! I jest już dobrze! Było sobie byle jak, nawet napisałam pod Uli komentarzem coś takiego....
W przesileniu się wysilam
chwytam, rzucam
znów zaczynam...
Nie mam chęci, motywacji
już mi tęskno do wakacji!
Mam dwie ręce, nawet chętne
ale cóż gdy w głowie mętnie.
Weno moja! Gdzie Ty, gdzie?
Wracaj do mnie, porwij mnie...
Tak całkiem nie byłam bez weny. Coś tam jednak się robiło! Powyżej zdjęcie przedstawiające lepienie baranków i innych pierdołków świątecznych razem z dzieciakami w pracy! Nasze popierdołki suszą się na parapecie, jak wyschną to je odmalujemy i nastąpi kolejna prezentacja na stronie. Przygotowałam także kolczyki w kolorze różowym na specjalne zamówienie.
Prośba była nie tylko kolorystyczna ale także konkretnego kształtu. Dlatego są do siebie podobne. Ja jestem bardzo zadowolona z efektu...
I choć wcale mi nie było wiosennie, to wszystkie znaki na niebie i w zasuszonych donicach (z poprzedniego sezonu) postanowiły udowodnić mi, że to jest ten czas! Proszę! O to kanna i begonia z balkonu zdjęte zaraz po Bożym Narodzeniu...Mówicie, że trochę późno?Wcale im to nie przeszkadza!
Jeszcze nigdy nie byłam tak do tyłu z roślinkami, jak w tym roku! Zaniedbałam nawet wizyty na działce... Brak czasu i chęci... Ale wczoraj przyszła pierwsza partia zamówionych nasionek i cebulek, więc czuję wiosnę, nareszcie!(Chyba czas wyrzucić choinkę z balkonu?) Tak na marginesie, muszę to wkleić bo pękam przy tym ze śmiechu!
Mam nadzieję, że i Wam się spodoba! Troszkę sentymentalna podróż do czasów kiedy w domu obowiązkowo słuchało się Powtórki Z Rozrywki w Trójce. Polecam! Możecie nawet wyobrazić sobie, że ta Irena to ja! Pozwalam! Sprostuję tylko, że ja trochę szersza jestem i git!
Odłożyłam też chwilowo, mam nadzieję, Moje zakupowe Babeczki i zaczęłam mały hafcik na prośbę mojej przyjaciółki Joanny z którą łączy mnie także miłość do tańca irlandzkiego!
Tak jak ja kocham koniczynki, tak Asia kocha motyw rowerowy( koniczynki zresztą też). Buziaki Cudna moja wiem, że tu zaglądasz!
Wasza całkiem zaszamroczona! aga
W przesileniu się wysilam
chwytam, rzucam
znów zaczynam...
Nie mam chęci, motywacji
już mi tęskno do wakacji!
Mam dwie ręce, nawet chętne
ale cóż gdy w głowie mętnie.
Weno moja! Gdzie Ty, gdzie?
Wracaj do mnie, porwij mnie...
Tak całkiem nie byłam bez weny. Coś tam jednak się robiło! Powyżej zdjęcie przedstawiające lepienie baranków i innych pierdołków świątecznych razem z dzieciakami w pracy! Nasze popierdołki suszą się na parapecie, jak wyschną to je odmalujemy i nastąpi kolejna prezentacja na stronie. Przygotowałam także kolczyki w kolorze różowym na specjalne zamówienie.
Prośba była nie tylko kolorystyczna ale także konkretnego kształtu. Dlatego są do siebie podobne. Ja jestem bardzo zadowolona z efektu...
I choć wcale mi nie było wiosennie, to wszystkie znaki na niebie i w zasuszonych donicach (z poprzedniego sezonu) postanowiły udowodnić mi, że to jest ten czas! Proszę! O to kanna i begonia z balkonu zdjęte zaraz po Bożym Narodzeniu...Mówicie, że trochę późno?Wcale im to nie przeszkadza!
Jeszcze nigdy nie byłam tak do tyłu z roślinkami, jak w tym roku! Zaniedbałam nawet wizyty na działce... Brak czasu i chęci... Ale wczoraj przyszła pierwsza partia zamówionych nasionek i cebulek, więc czuję wiosnę, nareszcie!(Chyba czas wyrzucić choinkę z balkonu?) Tak na marginesie, muszę to wkleić bo pękam przy tym ze śmiechu!
Mam nadzieję, że i Wam się spodoba! Troszkę sentymentalna podróż do czasów kiedy w domu obowiązkowo słuchało się Powtórki Z Rozrywki w Trójce. Polecam! Możecie nawet wyobrazić sobie, że ta Irena to ja! Pozwalam! Sprostuję tylko, że ja trochę szersza jestem i git!
Odłożyłam też chwilowo, mam nadzieję, Moje zakupowe Babeczki i zaczęłam mały hafcik na prośbę mojej przyjaciółki Joanny z którą łączy mnie także miłość do tańca irlandzkiego!
Tak jak ja kocham koniczynki, tak Asia kocha motyw rowerowy( koniczynki zresztą też). Buziaki Cudna moja wiem, że tu zaglądasz!
Na koniec pochwalę się iż moja pierwsza ZIELONA WYMIANKA jest w pełni zakończona sukcesem! Jutro jak znajdę chwilę wkleję zdjęcia! A jest czym się chwalić! Jestem przeszczęśliwa! Jak znajdę chwilę, gdyż jutro jest ten magiczny dzień! Dzień Św. Patryka! Moja Szkoła w której tańczę zaczyna świętować już od dziś! Kończymy nasze święto w niedzielę koncertem JRM i Elorien w teatrze Pleciuga! W razie gdybym nie mogła jutro, to na wszelki wypadek życzę już Szczęśliwego Dnia św. Patryka I wszystkiego Zielonego!
Pozdrawiam cieplutko! Szczególnie nowe osoby na moim blogu!Wasza całkiem zaszamroczona! aga
Ktoś wytrwał do końca?
wtorek, 14 lutego 2012
Mam i ja trochę wiosny...
Na większości blogów zapachniało wiosennie!!!
Nie pozostając więc w tyle, pobiegłam co tchu do najbliższego Lidla i kupiłam hiacynty! Presja moja, związana z wniesieniem odrobiny wiosny w moje skromne progi była olbrzymia! Nie powstrzymał mnie nawet fakt, iż owe hiacyncik, wymagały reanimacji wszelakiej, gdyż oddawały już ostatnie tchnienie! No ale się udało się! Podkarmione, zachęcone dobrym słowem...okazały się dalekie od pudrowego różu, jak sugerowała etykietka...no ale pachną, pachną, więc czepiać się przestaję! Mała prezentacja:
W przeuroczej kompozycji hiacyntowej(skromność nigdy nie była moją mocną stroną) znalazł się materiał zakupiony w celu poczynienia fartuszków. Fartuszki owe są w fazie wykończenia, nosić je (mam nadzieję) będą przeurocze bliźniaczki Kalina i Blanka. Zdjęcia wkleję za tydzień, po wizycie u bliźniaczek. Musi nastąpić oficjale w pełni, oraz nabranie pewności po przymiarce, że szyjąc na oko, dałam radę i wstydu nie będzie!
Na zdjęciu widać także pudełko z serii Marilyn. Ostatnio dużo u mnie w domu zdjęć MM! Do próbnego transferu przygotowałam ze 20 różnych fotek. Moja córcia po raz pierwszy zobaczywszy jedno ze zdjęć z MM zawołała: O! Znam ją! Britney Spears ! Tylko włosy ma krótkie...No przepraszam, musiałam,ha,ha!
Pochwalić się jeszcze mogę co wysłałam do Mazanki w ramach prywatnej wymianki:
To była wymianka serwetkowa! Cieszę się,że Elunia była bardzo zadowolona! I ja się cieszę!
Na koniec jeszcze pokażę mój hafcik, który w natłoku zajęć idzie mi słabo ale małymi krzyżykami posuwa się do góry...
Zarys płaszczyka się pojawił...
To tyle mili moi! Ściskam ciepło wszystkich odwiedzających! A tym co dziś świętują Walentynki, moc słodkich niespodzianek i wyrazów miłości! aga
Nie pozostając więc w tyle, pobiegłam co tchu do najbliższego Lidla i kupiłam hiacynty! Presja moja, związana z wniesieniem odrobiny wiosny w moje skromne progi była olbrzymia! Nie powstrzymał mnie nawet fakt, iż owe hiacyncik, wymagały reanimacji wszelakiej, gdyż oddawały już ostatnie tchnienie! No ale się udało się! Podkarmione, zachęcone dobrym słowem...okazały się dalekie od pudrowego różu, jak sugerowała etykietka...no ale pachną, pachną, więc czepiać się przestaję! Mała prezentacja:
W przeuroczej kompozycji hiacyntowej(skromność nigdy nie była moją mocną stroną) znalazł się materiał zakupiony w celu poczynienia fartuszków. Fartuszki owe są w fazie wykończenia, nosić je (mam nadzieję) będą przeurocze bliźniaczki Kalina i Blanka. Zdjęcia wkleję za tydzień, po wizycie u bliźniaczek. Musi nastąpić oficjale w pełni, oraz nabranie pewności po przymiarce, że szyjąc na oko, dałam radę i wstydu nie będzie!
Na zdjęciu widać także pudełko z serii Marilyn. Ostatnio dużo u mnie w domu zdjęć MM! Do próbnego transferu przygotowałam ze 20 różnych fotek. Moja córcia po raz pierwszy zobaczywszy jedno ze zdjęć z MM zawołała: O! Znam ją! Britney Spears ! Tylko włosy ma krótkie...No przepraszam, musiałam,ha,ha!
Pochwalić się jeszcze mogę co wysłałam do Mazanki w ramach prywatnej wymianki:
To była wymianka serwetkowa! Cieszę się,że Elunia była bardzo zadowolona! I ja się cieszę!
Na koniec jeszcze pokażę mój hafcik, który w natłoku zajęć idzie mi słabo ale małymi krzyżykami posuwa się do góry...
Zarys płaszczyka się pojawił...
To tyle mili moi! Ściskam ciepło wszystkich odwiedzających! A tym co dziś świętują Walentynki, moc słodkich niespodzianek i wyrazów miłości! aga
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















