Euforia z udanego wypieku jest większa niż sam smak!
Udało się!
Okazało się łatwe i pyszne!
I po co szukałam przepisów w sieci skoro miałam ideał pod ręką?
To moje drugie podejście...
Co najważniejsze w moim przypadku?
Forma, blacha, podkładka!
Jak zwał tak zwał!
Moja zakupiona w Lidlu jakiś rok temu za grosze.
Warto było, ponieważ pierwsza próba rozłała się na papierze do pieczenia za nic mając na uwadze pieczołowicie wyrysowane kółka!
Białka miałam na oko cztery duże...albo 6 malutkich. Takich jeszcze mniejszych od esek. Wsiowe kurki miniaturki.
Przepis wg. Nigelli!
Mojej Guru w dziedzinie szybko, smacznie i bez pitolenia.
Podstawowo przepis był na makaroniki czekoladowe...
Ciasteczka
250g cukru pudru (ja dodałam cukier puder brazowy z tapioką)
125g mielonych migdałów
25g kakao w proszku( pominęłam bez sentymentu ale piszę bo tak jest w oryginale)
białko 4 dużych jajek
25g drobnego cukru
Cukier puder, migdały i kakao przesiać i wymieszać razem.
Białka ubić.
Pod koniec ubijania dodać 25g cukru i ubić na sztywno.
Stopniowo wymieszaj z suchymi składnikami(ja sie raczej nie bawiłam, zrobiłam to w dwóch krokach)
Przełóż do rękawa cukierniczego i wyciskaj kółeczka na formę. Hmmm raczej takie nieduże kleksy bo masa ma tendencję do rozpływania się na boki. Więc na środku kółka ciach! Kleksik! I następne!
Po zapełnieniu kółek zostawiamy je w spokoju na jakieś minimum 15 minut, żeby z lekka obeschły....zadziwiające, człowiek jak leży to nie obsycha tylko pokrywa się tłuszczem...no nic i tak nie mam czasu na leżenie więc nie martwi mnie to zbytnio, ot taka sobie konkluzja blondynki hehe!
W tym czasie rozgrzewamy piekarnik na 180 stopni, po czym z nabożną czcią wrzucamy do piekarnika na jakieś 12-15 minut. Piekarnik oczywiście bez teromobiegu co by się nie zrumieniły...bardziej wyschły na wierzchu.
Moje są w kolorze oczywistym, dlatego nie dodałam kakao ale za niedługo spróbuję tych kakaowych!
Krem
Robiłam całkowicie spontanicznie!
Śmietanka 36%, biała roztopiona czekolada! Ubiałam śmietankę i dodałam płynną czekoladę. Moja wizja taka o!
U Nigelli w przepisie jest tak:
90ml. śmietanki kremówki (podobno ok. 6 łyżek)
150g czekolady posiekanej
45g masła
Czekoladę rozpuścić ze śmietanką i masłem w kapieli wodnej. Gdy krem ostygnie sklejac nim po dwa ciasteczka.
Ot i cała sztuka!
Łatwizna!
Słowo!
Zatem działajcie kochani!
Pięknego weekendu!
aga
P.S Forma silikonowa mieści jakąś połowę porcji. Pamiętajcie! Kupicie od razu dwie albo róbcie z połowy masy.
Zanim zdejmiecie ciasteczka z formy, musża one całkowicie wyschnąć. Ja upiekłam i poszłam do pracy. Zdjęłam po powrocie. Próby wcześniejsze powodowały zniszczenie ciasteczek.
I jeszcze relacja foto.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty
piątek, 6 maja 2016
czwartek, 5 maja 2016
Godzina po godzinie!
Mam zryw!
Nie cieszcie się...i tak opóźniony!
Jestem zawieszona w niedoczasie, między noca a dniem...
I nawet nie przeszkadza mi to, tylko muszę wciąż wybierać co ważne i co ważniejsze...
W bilansie blogowanie staje się mniej ważne.
Nie zarabiam na blogu więc w starciu z rzeczywistością traci...w obliczu kredytu we frankach i dwójki dzieci na utrzymaniu(choć w obliczu 500plus mam jedno dziecko???? Drugie może przerwać edukację i pójść do pracy, tak usłyszam od pewnego pana)
Ale! Ale czasami się pojawiam!
Choćby po to by pokazać szerszym kręgom, że jestem, żyję i nawet mam się dobrze!
Jakiś czas temu Kasia z bloga Antilight zaproponowała zabawę z uwiecznieniem na zdjęciach całego dnia, godzina po godzinie.
Pomysł mi sie baaaardzo spodobał, gorzej z wykonaniem, wiecznie zapominałam o jakiejś godzinie...
W końcu udało się!
20 kwietnia!
Hmmm!???
No właśnie...O tym zrywie, tu chciałam...
Dopiero dziś znalazłam chwilę, żeby się tym zająć.
Dlatego zapraszam serdecznie!
Jeśli chcecie zobaczyć jak to u mnie czasem bywa...
Celowo piszę czasem bo niecodziennie pracuje tak dużo.
I nie są to dodatkowe tańce czy warsztaty...ani nawet zakupy hihi!
Tylko!
Praca!
Tak lubię!
No może z wyjątkiem takich wieczorów! No ale takich jak ten mam tylko jakiś tydzień w miesiącu.
Zatem proszszsz...
Każdy dzień zaczynam tak samo!
Moje życie w pigułce.
Tarczyca w pudełku hehe!
Niezmiennie od pogody, sytuacji politycznej, zasobności portfela. Zmienia się tylko godzina. Minimum pół godziny przed kawą!
Kawusia! Moja ulubiona czarna z kawiarki. Mniam!
Śniadanko z chlebkiem pieczonym przez męża.
Od września jem inaczej.
O mojej walce z nadwagą kiedyś Wam napiszę, słowo!
Już jestem przygotowana do zajęć!
Za chwilę przyjdą dzieci.
Będziemy czytać, opowiadać, rysować...Pod hasłem!
To tak na marginesie!
Już po! Uff!
Paradoksalnie im starsi tym trudniej zachęcić do czytania...kolejna klasa sportowa opanowana.
Szybko do domu!
Nie musiałam robić zakupów więc mam chwilę wytchnienia!
Albumowo...i kawa!
Krem z dyni! Mój ulubiny! Kto mnie zna to wie! Musiałam go uwiecznić...hmmm raczej to co po nim zostało!
Jestem straszną bałaganiarą ale czasami i ja wyjmuję odkurzacz! Ot choćby do zdjęcia hihihi!
Znowu do pracy!
Mój drugi dom! Od 10 lat! Choć co raz mniej go, co raz krócej...praca okupiona łzami i to nie tylko ze szczęścia niestety.
Jednak kocham to nad życie!
Każdy jest najważniejszy! Każdy potrzebuje mnie na wyłączność!
Choć często samodzielnie pracują, muszę być obok!
Obiecałam ciasto!
Będzie na jutro!(było na dwa dni)
Koniec na dziś!
Wracam do domu ale po drodze...
Ponieważ była ze mną moja córcia, wybrałyśmy się na mały spacer w drodze do domu!
Jak ja kocham to miasto!
Taki widok koło domu!
Mała kolacyjka bo to nie koniec dnia! Ja ciągle pracuję! Wspomagam się zatem jak mogę hehe!
Koniec na dziś!
Wieczorna toaleta, chwila na przegląd jak innym minął dzień i koniecznie budzik na rano!
Bo wiadomo tabletka przed kawą musi być!
I jak widzicie mam się super dobrze!
Spodobało mi się uwiecznianie dnia godzina po godzinie(choć oczywiście ten czas jest lekko ruchomy), muszę to powtórzyć z innym dniem. Robiliście kiedyś coś takiego!? Spróbujcie koniecznie!
Ściskam Was mocno!
aga
Nie cieszcie się...i tak opóźniony!
Jestem zawieszona w niedoczasie, między noca a dniem...
I nawet nie przeszkadza mi to, tylko muszę wciąż wybierać co ważne i co ważniejsze...
W bilansie blogowanie staje się mniej ważne.
Nie zarabiam na blogu więc w starciu z rzeczywistością traci...w obliczu kredytu we frankach i dwójki dzieci na utrzymaniu(choć w obliczu 500plus mam jedno dziecko???? Drugie może przerwać edukację i pójść do pracy, tak usłyszam od pewnego pana)
Ale! Ale czasami się pojawiam!
Choćby po to by pokazać szerszym kręgom, że jestem, żyję i nawet mam się dobrze!
Jakiś czas temu Kasia z bloga Antilight zaproponowała zabawę z uwiecznieniem na zdjęciach całego dnia, godzina po godzinie.
Pomysł mi sie baaaardzo spodobał, gorzej z wykonaniem, wiecznie zapominałam o jakiejś godzinie...
W końcu udało się!
20 kwietnia!
Hmmm!???
No właśnie...O tym zrywie, tu chciałam...
Dopiero dziś znalazłam chwilę, żeby się tym zająć.
Dlatego zapraszam serdecznie!
Jeśli chcecie zobaczyć jak to u mnie czasem bywa...
Celowo piszę czasem bo niecodziennie pracuje tak dużo.
I nie są to dodatkowe tańce czy warsztaty...ani nawet zakupy hihi!
Tylko!
Praca!
Tak lubię!
No może z wyjątkiem takich wieczorów! No ale takich jak ten mam tylko jakiś tydzień w miesiącu.
Zatem proszszsz...
Każdy dzień zaczynam tak samo!
Moje życie w pigułce.
Tarczyca w pudełku hehe!
Niezmiennie od pogody, sytuacji politycznej, zasobności portfela. Zmienia się tylko godzina. Minimum pół godziny przed kawą!
Kawusia! Moja ulubiona czarna z kawiarki. Mniam!
Śniadanko z chlebkiem pieczonym przez męża.
Od września jem inaczej.
O mojej walce z nadwagą kiedyś Wam napiszę, słowo!
Już jestem przygotowana do zajęć!
Za chwilę przyjdą dzieci.
Będziemy czytać, opowiadać, rysować...Pod hasłem!
To tak na marginesie!
Już po! Uff!
Paradoksalnie im starsi tym trudniej zachęcić do czytania...kolejna klasa sportowa opanowana.
Szybko do domu!
Nie musiałam robić zakupów więc mam chwilę wytchnienia!
Albumowo...i kawa!
Krem z dyni! Mój ulubiny! Kto mnie zna to wie! Musiałam go uwiecznić...hmmm raczej to co po nim zostało!
Jestem straszną bałaganiarą ale czasami i ja wyjmuję odkurzacz! Ot choćby do zdjęcia hihihi!
Znowu do pracy!
Mój drugi dom! Od 10 lat! Choć co raz mniej go, co raz krócej...praca okupiona łzami i to nie tylko ze szczęścia niestety.
Jednak kocham to nad życie!
Każdy jest najważniejszy! Każdy potrzebuje mnie na wyłączność!
Choć często samodzielnie pracują, muszę być obok!
Obiecałam ciasto!
Będzie na jutro!(było na dwa dni)
Koniec na dziś!
Wracam do domu ale po drodze...
Ponieważ była ze mną moja córcia, wybrałyśmy się na mały spacer w drodze do domu!
Jak ja kocham to miasto!
Taki widok koło domu!
Mała kolacyjka bo to nie koniec dnia! Ja ciągle pracuję! Wspomagam się zatem jak mogę hehe!
Koniec na dziś!
Wieczorna toaleta, chwila na przegląd jak innym minął dzień i koniecznie budzik na rano!
Bo wiadomo tabletka przed kawą musi być!
I jak widzicie mam się super dobrze!
Spodobało mi się uwiecznianie dnia godzina po godzinie(choć oczywiście ten czas jest lekko ruchomy), muszę to powtórzyć z innym dniem. Robiliście kiedyś coś takiego!? Spróbujcie koniecznie!
Ściskam Was mocno!
aga
niedziela, 6 grudnia 2015
Hmm w pakiecie! Fotokalendarz nr.3, nr.4, nr.5, nr.6
Jestem zarobiona i szczęśliwa!
Jednakże czas jest bezlitosny i przypomina mi o mojej nie mocy.
Zawaliłam!
Obiecywałam sama sobie, że będę codziennie publikować choć zdjęcie!
Bez moich wstępów, przypisów...
No i czasu zabrakło!
Wszystko w biegu!
Więc i dziś bez dłuższych wstępów!
Nr.3
PAMIĘTNIK
Nie prowadzę ale myślę, że genialnie wpisuję się w temat z grudniownikem!?
Zatem:
Nr.4.
ULUBIONE MIEJSCE
Od jakiegoś czasu...w siedzibie SCRAP BUTIKU
w domku u Gosi S.
Cudowne miejsce, klimatyczne z obłedną Gospodynią!
Więc jeszcze jedno z Gosią!
Nr.5
W FILIŻANCE
W mojej malutkiej filiżance do espresso mam miniaturowy storczyk, który znów za chwilę zakwitnie.
Nr.6
NIESPODZIEWANY PREZENT
Dostałam! Wczoraj!
Nawet dwa!
Ale ten jest bardzo wyjątkowy!Bo zupełnie niespodziewany! Chociaż, hmm drugi też nie był spodziewany!? No ale dobra! Dziś jeden!
Dziękuję Gosiu!
I to tyle na dziś!
Powarsztatowa relacja w tygodniu!
Buziaki!
Cudnych mikołajowych prezentów życzę!
aga
Jednakże czas jest bezlitosny i przypomina mi o mojej nie mocy.
Zawaliłam!
Obiecywałam sama sobie, że będę codziennie publikować choć zdjęcie!
Bez moich wstępów, przypisów...
No i czasu zabrakło!
Wszystko w biegu!
Więc i dziś bez dłuższych wstępów!
Nr.3
PAMIĘTNIK
Nie prowadzę ale myślę, że genialnie wpisuję się w temat z grudniownikem!?
Zatem:
Nr.4.
ULUBIONE MIEJSCE
Od jakiegoś czasu...w siedzibie SCRAP BUTIKU
w domku u Gosi S.
Cudowne miejsce, klimatyczne z obłedną Gospodynią!
Więc jeszcze jedno z Gosią!
Nr.5
W FILIŻANCE
W mojej malutkiej filiżance do espresso mam miniaturowy storczyk, który znów za chwilę zakwitnie.
Nr.6
NIESPODZIEWANY PREZENT
Dostałam! Wczoraj!
Nawet dwa!
Ale ten jest bardzo wyjątkowy!Bo zupełnie niespodziewany! Chociaż, hmm drugi też nie był spodziewany!? No ale dobra! Dziś jeden!
Dziękuję Gosiu!
I to tyle na dziś!
Powarsztatowa relacja w tygodniu!
Buziaki!
Cudnych mikołajowych prezentów życzę!
aga
czwartek, 3 grudnia 2015
Nr. 2 coś słodkiego.
Z malutkim poślizgiem coś słodkiego!
Upieczone wczoraj z córką własną!
W zasadzie całą robotę wykonała Hania ja tylko piekłam (oczywiście ostatnie spaliłam!)
Pięknego dnia!
aga
Upieczone wczoraj z córką własną!
W zasadzie całą robotę wykonała Hania ja tylko piekłam (oczywiście ostatnie spaliłam!)
Pięknego dnia!
aga
piątek, 27 listopada 2015
Wyzwanie, albo raczej wyznanie!
Wyzwanie to nie tylko sama motywacja do działania ale dyscyplina, systematyczność i radość w dążeniu do celu.
Tylko jest jedna zasada!
Muszę być pewna tego, że to jest to miejsce, ten czas!
Stawiam sobie mniejsze i większe cele nie czekając na postanowienia noworoczne!
Żyję tu i teraz! Nie tylko po Nowym Roku...
Moim wyzwaniem numer I jest dieta, na której jestem od początku września i trwam ambitnie!
12 kilo mniej!
Dla martwiących się informuję, że jestem pod stała opieką Pani Dietetyk.
II celem jest taniec towarzyski, kolejny proces długofalowy ale jakże przyjemny i z mężem własnym!
III step irlandzki, nareszcie postawiłam pierwsze kroki! Do tej pory tańczyłam tylko soft a i w tym miałam 3(?) lata przerwy!
Taaak, znowu tańczę! Dla tych co nie wiedzą taniec irlandzki to moja miłość od 10 lat!
IV Czytać, czytać, czytać! I nie tylko książki kulinarne hihi!
Kto ma Hasimoto to wie jak trudno czasami!
Od września przeczytałam 3! 4 w trakcie ale mi tsh przez dietę spadło, więc na chwilę odłożyłam(brak koncentracji!)
V pierwszy grudniownik i systematyczne wpisy przez cały grudzień!
Udział w wyzwaniu fotograficznym, choć u mnie to zdjęcia chyba tylko telefonem będą robione?!
VI Biorę udział w konkursach, rozdaniach- bo kto nie gra i nie próbuje ten nie ma!
VII grudzien upływa mi w błogostanie bo stosuję się do 21 zasad, które muszę koniecznie zrobić!
IX Nie myję okien bo mam w dupie! No chyba, że będzie mi zależało nagle?! Jestem Kobietą! Więc mogę zmienić priorytety!
X Wyrzucę wszystkie ciuchy które są zaduże! I nigdy więcej do nich nie wrócę!
XI Nie kupię żadnej świeczki dopóki nie wypalę do końca conajmniej 3! Półek już mi w domu brak!
To takie moje kilka punktów w trakcie realizacji lub tak jak w przypadku prac porządkowych w najbliższym czasie. Na koniec grudnia sprawdzę stan i dam znać!
Wszytkim niedowiarkom, złośliwcom i zazdrośnikom mówię: Mam Was w nosie! I tak zrealizuję wszystkie cele!
A Irenie baaardzo dziękuję bo Ona jedna we mnie wierzyła!
Paaa!
aga
I taki miły akcent! Zdjęcie pochodzi ze strony Pinterest
Tylko jest jedna zasada!
Muszę być pewna tego, że to jest to miejsce, ten czas!
Stawiam sobie mniejsze i większe cele nie czekając na postanowienia noworoczne!
Żyję tu i teraz! Nie tylko po Nowym Roku...
Moim wyzwaniem numer I jest dieta, na której jestem od początku września i trwam ambitnie!
12 kilo mniej!
Dla martwiących się informuję, że jestem pod stała opieką Pani Dietetyk.
II celem jest taniec towarzyski, kolejny proces długofalowy ale jakże przyjemny i z mężem własnym!
III step irlandzki, nareszcie postawiłam pierwsze kroki! Do tej pory tańczyłam tylko soft a i w tym miałam 3(?) lata przerwy!
Taaak, znowu tańczę! Dla tych co nie wiedzą taniec irlandzki to moja miłość od 10 lat!
IV Czytać, czytać, czytać! I nie tylko książki kulinarne hihi!
Kto ma Hasimoto to wie jak trudno czasami!
Od września przeczytałam 3! 4 w trakcie ale mi tsh przez dietę spadło, więc na chwilę odłożyłam(brak koncentracji!)
V pierwszy grudniownik i systematyczne wpisy przez cały grudzień!
Udział w wyzwaniu fotograficznym, choć u mnie to zdjęcia chyba tylko telefonem będą robione?!
VI Biorę udział w konkursach, rozdaniach- bo kto nie gra i nie próbuje ten nie ma!
VII grudzien upływa mi w błogostanie bo stosuję się do 21 zasad, które muszę koniecznie zrobić!
IX Nie myję okien bo mam w dupie! No chyba, że będzie mi zależało nagle?! Jestem Kobietą! Więc mogę zmienić priorytety!
X Wyrzucę wszystkie ciuchy które są zaduże! I nigdy więcej do nich nie wrócę!
XI Nie kupię żadnej świeczki dopóki nie wypalę do końca conajmniej 3! Półek już mi w domu brak!
To takie moje kilka punktów w trakcie realizacji lub tak jak w przypadku prac porządkowych w najbliższym czasie. Na koniec grudnia sprawdzę stan i dam znać!
Wszytkim niedowiarkom, złośliwcom i zazdrośnikom mówię: Mam Was w nosie! I tak zrealizuję wszystkie cele!
A Irenie baaardzo dziękuję bo Ona jedna we mnie wierzyła!
Paaa!
aga
I taki miły akcent! Zdjęcie pochodzi ze strony Pinterest
wtorek, 17 lutego 2015
...yyyhh...tak o!
Tak o!
Wygadać się...
Słońce wyszło... na pohybel mojej duszy. Jeszcze bardziej drażni, wkurza...
Wolałabym, żeby padał deszcz! I to taki jak mawia mój tata, żeby żabami rzucało!
Od tygodnia staram sie jak Scarlett, przespać, przeczekać, nie myśleć dziś...
Dziś jest ten dzień, który ma ocenić czy moja Placówka jest w Szczecinie potrzebna?
Czy komuś zależy na moich dzieciakach?
Bożenarodzeniowy zryw serca już się uspokoił, tak?
Moje 9 lat pracy mogę sobie wsadzić...
Dzieciaki wracajcie na ulicę, przecież wszyscy wiemy, że nie jesteście podwaliną społeczeństwa..
Mamy nowe przepisy i już nic nie musimy!
Dziękuję Prezydencie Krzystek!
Wychowawca
Agnieszka Melnik
Wygadać się...
Słońce wyszło... na pohybel mojej duszy. Jeszcze bardziej drażni, wkurza...
Wolałabym, żeby padał deszcz! I to taki jak mawia mój tata, żeby żabami rzucało!
Od tygodnia staram sie jak Scarlett, przespać, przeczekać, nie myśleć dziś...
Dziś jest ten dzień, który ma ocenić czy moja Placówka jest w Szczecinie potrzebna?
Czy komuś zależy na moich dzieciakach?
Bożenarodzeniowy zryw serca już się uspokoił, tak?
Moje 9 lat pracy mogę sobie wsadzić...
Dzieciaki wracajcie na ulicę, przecież wszyscy wiemy, że nie jesteście podwaliną społeczeństwa..
Mamy nowe przepisy i już nic nie musimy!
Dziękuję Prezydencie Krzystek!
Wychowawca
Agnieszka Melnik
piątek, 21 listopada 2014
Zbieram włosy, nakrętki...
Muszę! Bo pęknę! Przeczytałam na fb ,,...pewna szczecinianka po 16 latach ścięła włosy, żeby pomóc chorym na raka...piękny gest..." i tu fota uśmiechniętej Pani i fryzjera dokonującego spektaktularnego cięcia!...
Zadrżałam!
Jesteśmy, aż tak ograniczeni???
To miała być promocja, reklama, zachęta?
I te komentarze..brawo, nareszcie i u nas, co za odwaga, poświęcenie...ja też chcę ale nie wiem gdzie, martwe włosy fuj,
News z dupy!
I o czym mówi?
Że jesteśmy tępi, ograniczeni!?
Bo skoro potrafimy poruszać się w w wirtualnym świecie to nie ma bata, że nie natrafiliśmy choć raz na poważniejsze tematy niż w stylu co ona na siebie włożyła, albo czy pośladek ma z podziałem na dwa czy na cztery...
Ludzie ogarnijcie się!
Nie trzeba być blogerem, żeby choć raz wylądować na stronie gdzie jest informacja, że nasze ścięte długie włosy można wykorzystać na peruki dla ludzi dotkniętych chorobą nowotworową!?
Ja wysłałam włosy do fundacji rak'n'roll jakieś dwa, czy nawet 3 lata temu. Bez oczekiwania na oklaski, flesze! Namówiłam , nawet, na ten gest koleżankę! Sama osobiście wysłałam w (pudełku po syropie) jej panieńskiego warkocza...dostałam podziękowanie z fundacji i satysfakcję, że nie zmiotłam włosy do śmieci. Jakoś nie przyszło mi do głowy trąbić o tym na wszystkich portalach społecznościowych...a może właśnie powinnam, bo jak się okazuje (po wpisach fb)ludzie ograniczają się tylko do wyszukiwania newsów w stylu co komu przykrego albo kompromitującego się przydarzyło...
Zbieram też nakrętki od plastikowych butelek, bo wiem jak pomocne są w rehabilitacji ludzi chorych! Powinnam się chwalic na fb? Zaangażowałam w to całą rodzinę, nawet babcię i dziadka! Bez obciachu wyciągam butelkę z kosza na śmieci, jak widzę, że ktoś wyrzucił ją bezmyślnie razem z nakrętką!
Coś dobrego można zrobić małym gestem, bez poklasku, dla siebie i swojego dobrego samopoczucia!
Czy naprawdę wszystko musi być na sprzedaż?
Bez urazy!
Musiałam!
Zdegustowana....
aga
Zadrżałam!
Jesteśmy, aż tak ograniczeni???
To miała być promocja, reklama, zachęta?
I te komentarze..brawo, nareszcie i u nas, co za odwaga, poświęcenie...ja też chcę ale nie wiem gdzie, martwe włosy fuj,
News z dupy!
I o czym mówi?
Że jesteśmy tępi, ograniczeni!?
Bo skoro potrafimy poruszać się w w wirtualnym świecie to nie ma bata, że nie natrafiliśmy choć raz na poważniejsze tematy niż w stylu co ona na siebie włożyła, albo czy pośladek ma z podziałem na dwa czy na cztery...
Ludzie ogarnijcie się!
Nie trzeba być blogerem, żeby choć raz wylądować na stronie gdzie jest informacja, że nasze ścięte długie włosy można wykorzystać na peruki dla ludzi dotkniętych chorobą nowotworową!?
Ja wysłałam włosy do fundacji rak'n'roll jakieś dwa, czy nawet 3 lata temu. Bez oczekiwania na oklaski, flesze! Namówiłam , nawet, na ten gest koleżankę! Sama osobiście wysłałam w (pudełku po syropie) jej panieńskiego warkocza...dostałam podziękowanie z fundacji i satysfakcję, że nie zmiotłam włosy do śmieci. Jakoś nie przyszło mi do głowy trąbić o tym na wszystkich portalach społecznościowych...a może właśnie powinnam, bo jak się okazuje (po wpisach fb)ludzie ograniczają się tylko do wyszukiwania newsów w stylu co komu przykrego albo kompromitującego się przydarzyło...
Zbieram też nakrętki od plastikowych butelek, bo wiem jak pomocne są w rehabilitacji ludzi chorych! Powinnam się chwalic na fb? Zaangażowałam w to całą rodzinę, nawet babcię i dziadka! Bez obciachu wyciągam butelkę z kosza na śmieci, jak widzę, że ktoś wyrzucił ją bezmyślnie razem z nakrętką!
Coś dobrego można zrobić małym gestem, bez poklasku, dla siebie i swojego dobrego samopoczucia!
Czy naprawdę wszystko musi być na sprzedaż?
Bez urazy!
Musiałam!
Zdegustowana....
aga
niedziela, 13 kwietnia 2014
Retro Hania...
Patrząc na moje młodsze dziecie nagle dotarło do mnie, że nieuchronnie pędzi ku dorosłości!
Ojejku! Tak nagle, bez uprzedzenia...
No ale jak to?
14 marca Hania skończyła 11 lat! Jako prezent urodzinowy dostała sesję zdjęciową u mojej najcudowniejszej Marzenki!
Jako, że córka ma osobista jest fajna i pomysłowa, uradziłyśmy wespół, że ta sesja będzie miała kilka odsłon, między innymi retro!
Hani pomysł spodobał się bardzo a ja pomyślałam, że to ostatni moment na takie dziecięce ujęcie!
Miłego oglądania!
Ja jestem zachwycona!
Moją córką, która okazała się fantastyczną modelką! Pozowała zawodowo, z cierpliwością, pełnym zaangażowaniem i z błyskiem w oku!
Marzenką, która doskonale oddała wszytko to co mi głowie siedziało! Przy której czuję się mądra, pomysłowa, potrzebna, wręcz wyłazi ze mnie megalomania he he he!
Dajesz Kobieto taki zastrzyk pozytywnej energii, że się można od Ciebie uzależnić!
Cieszę się, że życie moje jest pełne pasji!
I tak cudownych ludzi!
Jestem szczęśliwa!
Na koniec zdjęcie Hani takie jak wygląda w realu!
Cudowności samych!
aga
Ojejku! Tak nagle, bez uprzedzenia...
No ale jak to?
14 marca Hania skończyła 11 lat! Jako prezent urodzinowy dostała sesję zdjęciową u mojej najcudowniejszej Marzenki!
Jako, że córka ma osobista jest fajna i pomysłowa, uradziłyśmy wespół, że ta sesja będzie miała kilka odsłon, między innymi retro!
Hani pomysł spodobał się bardzo a ja pomyślałam, że to ostatni moment na takie dziecięce ujęcie!
Miłego oglądania!
Ja jestem zachwycona!
Moją córką, która okazała się fantastyczną modelką! Pozowała zawodowo, z cierpliwością, pełnym zaangażowaniem i z błyskiem w oku!
Marzenką, która doskonale oddała wszytko to co mi głowie siedziało! Przy której czuję się mądra, pomysłowa, potrzebna, wręcz wyłazi ze mnie megalomania he he he!
Dajesz Kobieto taki zastrzyk pozytywnej energii, że się można od Ciebie uzależnić!
Cieszę się, że życie moje jest pełne pasji!
I tak cudownych ludzi!
Jestem szczęśliwa!
Na koniec zdjęcie Hani takie jak wygląda w realu!
Cudowności samych!
aga
czwartek, 20 lutego 2014
Stan larwy...
Uuuuu! Ale dziś larwa we mnie siedzi!!!
Nic nie robić, bumelować! Dziś mam wolny dzień...jutro szpital...dlatego folguję dziś sobie na maksa! Oglądam filmiki, muzyczki słucham, podjadam, podpijam i dobrze mi!
Sama nie jestem bo w Szczecinie ferie! Dzieci moje ze mną dziś w domku, przeziębione, kichają, prychają! Ale towarzystwa dotrzymuja!
Zima nieuchronnie zbliża się ku końcowi! Wiem! Sroczki za oknem sprzątają swoje gniazdo! W takim ferworze, że widać odrazu, jak nic jajo dupkę ściska! Sroczek robi porządki ogólnobudowlane! Naprawa konstrukcji te sprawy a sroczka wyposażenie wnętrz, aranżacje, sprzątanie chałupy! Ubaw mieliśmy niezły! No mogłam zdjęcie zrobić, mogłam ale co będę w eter niusy słać, że u Melnikowej okno brudne w łazience(z łazienki najlepszy widok na gniazdo)!? A nie mam siły i ochoty na takie wyczyny kaskaderskie, wszak dojścia do okna broni tron porcelanowy! I tak zmusiłam się w sobotę na wyprawę do myjni samochodowej!!! Żarówka mi zdechła a żeby ją wymienić trochę się trzeba poocierać boczkiem i rąsią. Tak moja meganka stara ma. Kto zna te auto to wie, że zmiana żarówki równa się warsztat! A przecież do warsztatu nie pojadę taki smoluchem? Całą zimę prawie, przestał w garażu. Ledwo kolor było widać! No, to limit roboty na tydzień wyczerpałam hehe! Taki żarcik oczywiście!
Co ta ja?...aha! O końcu zimy!
Na koniec zimy toast wznoszę czekoladą na gorąco! Mówiłam, że popijam!
Dostałam taki cudowny zestaw od Edytki na urodziny i tak biedny stał i czekał! Bardzo chciałam zrobić ładne zdjęcia a ciągle ciemno i sprzęt słaby...ale dziś postanowiłam zrobić to koniecznie bez względu na okoliczności wszelakie! A bodaj bym rysować palcem miała to stwierdziłam, że dziś Wam pokażę! Tadam!
W pudełeczku w saszetkach czekolada a w kubku były pianki!!!
Pychotki! Hania mi podkradła kilka!
A wszystko to przy cudownej muzyce z Amelii
Otulona zapachem Kringle...
Uwielbiam ten zapach! Miętowo-cukierkowy! Obłędny!
I to chyba tyle?
Przypominam o moim candy!!! To już tylko do soboty!
Ściskam mocno!
aga
Nic nie robić, bumelować! Dziś mam wolny dzień...jutro szpital...dlatego folguję dziś sobie na maksa! Oglądam filmiki, muzyczki słucham, podjadam, podpijam i dobrze mi!
Sama nie jestem bo w Szczecinie ferie! Dzieci moje ze mną dziś w domku, przeziębione, kichają, prychają! Ale towarzystwa dotrzymuja!
Zima nieuchronnie zbliża się ku końcowi! Wiem! Sroczki za oknem sprzątają swoje gniazdo! W takim ferworze, że widać odrazu, jak nic jajo dupkę ściska! Sroczek robi porządki ogólnobudowlane! Naprawa konstrukcji te sprawy a sroczka wyposażenie wnętrz, aranżacje, sprzątanie chałupy! Ubaw mieliśmy niezły! No mogłam zdjęcie zrobić, mogłam ale co będę w eter niusy słać, że u Melnikowej okno brudne w łazience(z łazienki najlepszy widok na gniazdo)!? A nie mam siły i ochoty na takie wyczyny kaskaderskie, wszak dojścia do okna broni tron porcelanowy! I tak zmusiłam się w sobotę na wyprawę do myjni samochodowej!!! Żarówka mi zdechła a żeby ją wymienić trochę się trzeba poocierać boczkiem i rąsią. Tak moja meganka stara ma. Kto zna te auto to wie, że zmiana żarówki równa się warsztat! A przecież do warsztatu nie pojadę taki smoluchem? Całą zimę prawie, przestał w garażu. Ledwo kolor było widać! No, to limit roboty na tydzień wyczerpałam hehe! Taki żarcik oczywiście!
Co ta ja?...aha! O końcu zimy!
Na koniec zimy toast wznoszę czekoladą na gorąco! Mówiłam, że popijam!
Dostałam taki cudowny zestaw od Edytki na urodziny i tak biedny stał i czekał! Bardzo chciałam zrobić ładne zdjęcia a ciągle ciemno i sprzęt słaby...ale dziś postanowiłam zrobić to koniecznie bez względu na okoliczności wszelakie! A bodaj bym rysować palcem miała to stwierdziłam, że dziś Wam pokażę! Tadam!
W pudełeczku w saszetkach czekolada a w kubku były pianki!!!
Pychotki! Hania mi podkradła kilka!
A wszystko to przy cudownej muzyce z Amelii
Otulona zapachem Kringle...
Uwielbiam ten zapach! Miętowo-cukierkowy! Obłędny!
I to chyba tyle?
Przypominam o moim candy!!! To już tylko do soboty!
Ściskam mocno!
aga
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















