poniedziałek, 3 lutego 2014

Poznaj Stachu po zapachu....

Kiedyś nie było ADHD ani innych takich. Mówiło się, ze jest się niegrzecznym!
I tyle!
Albo się sytuację zaakceptowało, albo nie!
I żyło się z łatką dziecka niegrzecznego.
Miałam takiego kuzyna.
To znaczy mam!
Bo szczęśliwie wyrósł a nawet... był się zestarzał...
Kiedyś, w klasie 4, pisząc pierwszy w swoim życiu sprawdzian, kiedy Pani kazała się podpisać na kartce, Karol podpisał się tak właśnie!
POZNAJ STACHU PO ZAPACHU!
Nie pamiętam jego wyjaśnień dlaczego właśnie tak ale wiem, że całe dzieciństwo miał przydomek dziecka niegrzecznego.
Dziś pewnie poddano by go badaniu i stwierdzono nadpobudliwość albo inne ustrojstwo nie pozwalające stosować się do ogólnie przyjętych norm zachowań....tak mnie naszło refleksyjnie.
Jak zwał tak zwał ale tekst pozostał w rodzinie i wszedł do kodu porozumiewawczego między domownikami, jak wiele innych powiedzonek, zresztą!
Przypomniałam sobie o tym właśnie,czytając post Uli na blogu Anielski Zakątek.
Będąc przy zapachach jednak...
Wspominałam już wcześniej, że dałam się uwieść i ja magii aromatów Yankee Candle.
Pierwsze zakupiłam w Szczecinie w cenie 9 złotych za sztukę! Drogo ale szczęście było tak wielkie...
Potem w sieci wśród wielu sklepów znalazłam Homedelight! Zamówiłam kilka samplerów i na powitanie byłam zachwycona szybkością realizacji zamówienia! Nie bez znaczenia była także cena moich zamówionych produktów, ponieważ trafiłam na super promocję!
Zakochałam się w tych zapachach, przepadłam całkowicie!
Cały miesiąc chodziłam jak w letargu, bo pojawiła się nowa promocja...Uzależnienie już dało o sobie znać a pieniążków jakoś mało w portfelu, więc ciułałam, ciułałam, ciułałam i na koniec promocji dokonałam zakupów na bogato! Najbardziej zależało mi na woskach, za które z kuponem rabatowym zapłaciłam mniej niż 6 złotych sztuka! Jest różnica?!
No i wielgachną świeczkę(ta dodatkowo jako zapach miesiąca była tańsza o 25% od ceny regularnej)z moim ulubionym zapachem! Zdjęcie ze sklepu Homedlight.
Teraz czekam na paczuszkę!
Jak tylko dostanę pochwalę się co sobie kupiłam!
To tak króciutko o zapachach na dziś!
Uściski wszystkim zaglądającym!
aga

9 komentarzy:

  1. :)) tak mamy tego sporo ;)) tych powiedzonek, a pomysł Stacha niezły :)
    Kiedyś kolega mojego męża na klasówce w klasie bodajże 6 podpisał klasówkę swoim nazwiskiem z błędem ortograficznym , napisał Górka przez u zwykłe, nauczyciel dostał szału i przyfranzolił mu 2 na szynach i wyprosił z klasy ;))
    No tak, dysfunkcje wszelakie począwszy od niesforności a skończywszy na błędach ortograficznych obecnie są traktowane ... o zgrozo jako no niemalże zaleta... i tak produkuje się w społeczeństwie osobniki wszelakiego autoramentu, które mają nie dość ,że ulgi i fory to jeszcze koniec końców ląduje u progu swoich tzw. karier jako niedouczeni , nie mogący nad sobą panować ludzie którym się wydaje, że jak są dorośli to dalej im się będzie "odpuszczać". Za moich czasów, że pozwolę sobie oznajmić ;)) obecną dysleksję leczono za pomocą dwój z dyktanda, wstydem przy całej klasie i siedzeniem w kozie przez 3-4 godziny i pisaniem po kilkaset razy słowa w którym zrobiło się błąd... i co? no pomagało :)) do dzisiaj pamiętam te słowa, nic a nic nie mam żalu do nikogo, a jak któryś chłopczyk podskakiwał na lekcji za bardzo, i nijak usiedzieć nie mógł i stanie w kacie tez nie pomagało, to pomagało ot trzaśnięcie dziennikiem w łeb ;), a teraz, dzieci się traktuje w szkole jak odpady radioaktywne, ni krzyknąć, ni podejść ni dotknąć, no nic, bo wszelakie poprawnościowe postępactwo zaraz wrzask podniesie o molestowanie i złe metody, Naprawdę większej szkody zrobić dziecku nie można tym,że czuje się ono bezkarne.
    Uf trochę się zjeżyłam, ale widzę jak się niszczy te dzieciaki z których potem wyrastają "dziwni" dorośli
    buźka!

    OdpowiedzUsuń
  2. przegięcie w każdą stronę jest nie dobre- to na marginesie poprzedniego komentarza. ( jak ja się jeżę na takie generalizowanie :-)))
    Ja jakos nie mialam okazji takich świec- prawdziwie zapachowych ( a nie aromatyzowanych co je czuc tylko przy nosie...) popróbować....może kiedys ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ystin, oczywiście, że masz prawo się jeżyć, tylko to co ja napisałam, nie jest generalizowaniem, tylko faktami, tak kiedyś było, jak ktoś komuś na kolonii zwinął czekoladę z walizki to dostawał linijką po łapach, teraz jak mojej córce i wiadomo było kto zwinął buty w szkole, nikogo to nie obeszło, szkoła oświadczyła,że może mi oddać 20 zł za buty warte 200...przychodzi uczeń, 21 wiek, śmierdzi jak czarcie nasienie, jest chamski, nie uczy się, przeszkadza na lekcji - nic nie można mu zrobić bo są takie przepisy... litości! żyjemy w kraju gdzie z ułomności, wad robi się... zalety przychodzi taki leniwy gagatek do szkoły i z DUMĄ oświadcza że ma dyskleksję, a wszyscy z podziwem biją mu brawo i kiwają główkami ... ????? zamiast mu pomóc z tego wyjść, naprawdę jeśli nadal będzie tak jak jest, to do niczego dobrego się nie doprowadzi, ten kij ma dwa końce, a ten kraj potrzebuje silnych wykształconych ludzi, szkoda tylko, że tak mało osób tego nie dostrzega. miałam ja nauczyciela ekonomii, którey na egzaminie za zaliczony przedmiot uważał... stopień 4 i powyżej - wtedy to było 5... mawiał tak TEN KRAJ NIE POTRZEBUJE MIERNYCH EKONOMISTÓW, to się tyczy każdego zawodu, każdego człowieka, jak mi sie rurty w domy zatkały rok temu to hydraulik 2 dni główkował co jest przyczyna, przywoził coraz to nowe sprzęty, przepychacze, cuda bajki, kolegę też przywiózł do pomocy, 2 dni pracowali, ni rozłożył rąk wieczorem 2-go dnia i nie powiedział prosze wezwać kogoś innego / zima była wtedy/ tylko 3 dnia rozkuł ziemie dobrał sie do studzienki na zewnątrz i sprawę naprawił bo tam był problem, to samo się tyczy tego co piszę - najłatwiej jest iść na łatwiznę, trudniej popracować, czy nad problemem, czy nawet własnym dzieckiem. papierek i do widzenia. Więc nie wiem gdzie ja tu generalizuje, ja widzę problem szerzej i przyszłościowo a nie tylko do momentu podpisania papierka o dysfunkcji. Ludziom nie chce się pracować nad i z własnym dzieckiem, nie chce się dzieci wychowywać, poświęcać im czasu - ot i cały problem. Szkoda dzieci po prostu

      Usuń
  3. A jeszcze w temacie ADHD, moja rodzona siostra miała to stwierdzone...
    szatan z niej był nie do życia, ale obecnie ma lat 32 , dziecko, męża, studia skończyła, ot ogarnęła się, ale tylko ja i rodzice wiemy ile to nas kosztowało, papier z diagnoza wylądował w koszu, bo nie zamierzaliśmy ja z tym zostawić ani tez innym ludziom, by się musieli z nią użerać, w latach 80-tych to całe ADHD to już na odległość nam się nie podobało no i słusznie, ot siostra miała ciężki charakter i trzeba było tylko cierpliwości, konsekwencji i uporu, wyszedł z niej całkiem fajny człowiek ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ula, no prosze Cię, generalizujesz: twierdzisz, że papierek o ADHD to usprawiedliwienie dla wszystkich by nic nie robić, przymykać oko na wszelkie wyskoki....
    jesteś pewna, że tak jest?
    naprawdę nie dopuszczsz drugiej strony medalu- że wtedy wiadomo jak pomóc dziecku, jak postepować nie uciekając się do bicia linijką po łapach, trzaskania dziennikiem w łeb, poniżania przy całej klasie i tym podobnych? Myślę, że Aga byłaby w stanie trochę lepiej tu Tobie wyjaśnić jak sie pracuje z trudnymi dziecmi, bo tym własnie się zajmuje zawodowo.
    A ja uważam tylko, że nic nie jest czarno białe- nie ma dzieci wyłącznie grzecznych, czy wyłącznie niegrzecznych, i dopuszczam też możliwośc, że coś w organiźmie nie gra i powoduje pewne zachowania, które mogą byc niezależne od woli "posiadacza"... Uważam, że wrzucanie wszystkich do jednego wora jest krzywdzące, ale na pewno nie jestem też zwolenniczką "usprawiedliwiania" - a Ty mówisz, że tak postępują wszyscy, którzy dostali papierek, bo im się nie chce popracowac z dzieckiem- uważam, że to jest właśnie generalizowanie. Nie wszyscy tak robią!! To wiem na pewno bo znam takie matki.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jeszcze tylko dodam- żby było jasne, bo może mi umkneło- ja sie zgadzam z Tobą, Ulu, że w wielu przypadkach może byc tak jak piszesz, że jest to wygodna wymówka, usprawiedliwienie.... Ale moim zdnaiem nie jest tak ZAWSZE. I o to mi tylko chodzi. Prawda, jak to zwykle bywa- lezy gdzieś po środku , i tylko od dorosłych zależy,czy ten środek znajdą, czy w możliwie najlepszy sposób pomoga dziecku stac się normalnym , rozsądnym, zrównoważonym emocjonalnie dorosłym.... tylko z drugiej strony? czy wszyscy muszą być tacy rozsądni ;-)))))

      Usuń
  5. Dzięki Dziewczyny! Widzę, że muszę post nowy napisać?! Bo temat jest poważny i dobrze głośno mówić o nim. Myślę ogólnie o badaniach w Poradniach Pedagogicznych, o Dzieciach, o wychowaniu. Trudno sie z Wami nie zgodzić bo i Ula ma rację, że przecież tak to było, i Justyna, że pomocy szukać trzeba, bo każde pokolenie jest inne i problemy są nie do końca porównywalne.
    Nie mniej dziękuję Kobietki, że napisałyście swoje zdanie.
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. I ja w końcu rozumiem tę pasję!
      Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń